Od zera do Dockera

O tym jaką drogę ma przed sobą web developer. Wiadomo, że na początku nie trzeba wiele do tworzenia stron internetowych. A w miarę jedzenia apetyt rośnie. Z biegiem lat jest co raz więcej klientów oraz projektów. No i jakoś to trzeba utrzymać.
Więc jak (prawie) nic nie zrobić, a zarobić? Jak łatwo ogarnąć swoją stajnię Augiasza?
Zapraszam do zadokowania się. Niech wiedzy też przybywa.

(więcej…)

Dlaczego nie jeżdżę komunikacją miejską

Ostatnio miałem wątpliwą przyjemność podróżować do pracy komunikacją miejską. Moja wyprawa do pracy wyglądała następująco:
– 5″ – dojście na przystanek Łęczycka
– 8″ – przyst. Łęczycka odjazd autobusu 159 (kasuję bilet 40 minutowy)
– 11″ – przyst. Wilicka – czekam na autobus przesiadkowy
– 15″ – autobus 502 nie przyjechał
– 22″ – kolejne 502 nie przyjechało, więc wsiadam do kolejnego 159
– 32″ – przyst. Brogi
– 39″ – przyst. Wileńska
– 43″ – przyst. Prandoty
– 46″ – przyst. Nowy Kleparz
– 48″ – przyst. Grottgera (bilet się skończył)
– 50″ – przyst. Plac Inwalidów, przesiadam się na rower miejski, bo nie mam kasy na kolejny bilet, a na rower miejski mam abonament sezonowy
– 53″ – udało się wypożyczyć rower, po konsultacji jego numeru bocznego na infolinii (na naklejce były 3 cyfry, a te krakowskie muszą mieć 5-cio cyfrowy numer)
– 60″ – dojazd do stacji Cracovia
– 69″ – dojście do pracy w okolicy placu Na Stawach
Podsumowując, czas dotarcia do biura zajął mi 1 godzinę i 9 minut. W tym 15 minut dojścia pieszo, 33 minuty w autobusie, 7 minut jazdy rowerem i 14 minut oczekiwania.
Powyższe doświadczenie tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że moja codzienna jazda rowerem do pracy to czysta oszczędność czasu (trasę pokonuję w 24-30 minut) i pieniędzy (bilet normalny na wszystkie linie to 89 zł) oraz dbanie o zdrowie, choć to zależy od jakości krakowskiego powietrza…